Kamil

KamilHistoria Kamila przedstawiona przez mamę:

„Byliśmy bardzo szczęśliwi gdy 27.02.2014r na teście ciążowym pojawiły się wyczekiwane dwie kreseczki, które mówiły ze będziemy rodzicami .
Z racji zdiagnozowanego  nadciśnienia tętniczego już przed ciąża musiałam zadbać o odpowiednią dietę. Regularnie pojawiałam się na częstych wizytach ginekologicznych. Termin porodu wyznaczony został na dzień 30.10.2014r . Ciąża przebiegała prawidłowo, a pojawiające się wysokie ciśnienie zbijałam odpowiednimi lekami. Jednak 05.08.2014r.  popołudniu dostałam silnych bólów pleców i wymiotów.  Przypuszczałam , że to wyrostek robaczkowy, ból nasilał się .
O 18.00 pojechaliśmy z mężem do szpitala . Z  każdym upływającym czasem czułam się coraz gorzej, aż traciłam świadomość nad tym co się wokół mnie dzieje . O godzinie 23.00 zostałam karateką przewieziona do  Szpitala na ul. Szwajcarską w celu wykonania badań w kierunku potwierdzenia lub wykluczenia wyrostka robaczkowego. Badania trwały kilka godzin i nie potwierdziły wyrostka, a ja za pomocą dawanych dożylnie kroplówek odzyskiwałam równowagę i  zaczęłam czuć się lepiej lecz cały czas słabo.
Następnego dnia 06.08.2014r zostałam przetransportowana do Szpitala na ul. Polną –  oddział porodowy i tutaj od 18.00 rozpoczął się dla mnie prawdziwy koszmar . Wszystko potoczyło się tak szybko ze niewiele pamiętam, mój mąż nie przestawał trzymać mnie za rękę, razem płakaliśmy po tym co oznajmi lekarze: „To zespól HELLP musimy operować- proszę podpisać zgodę, zrobimy wszystko by uratować Pani życie – nie możemy czekać”
Mój stan się pogarszał, ciśnienie ponad 200, przetaczane płytki krwi , chwilami  utrata przytomności, a ja z łzami pytałam i  prosiłam – „co z dzieckiem? ratujcie dziecko!”- „Musi Pani brać pod uwagę ze nie wiemy w jakim stanie będzie dziecko”.
Byłam w takim stanie, który powodował, że nie wszystko do mnie docierało, ale  zanim podano mi środek usypujący usłyszałam słowa mojego męża, które mi utkwiły w pamięci „kocham was”.
Operacja trwała długo- mąż oczekiwał pod sala na jej rezultaty. Lekarze dawali 60proc ze przeżyje i się wybudzę. Zostałam wybudzona  kolejnego dnia  na sali OIOM na której przebywałam 3 dni. Zostałam wypisana po 9 dniach gdy mój stan został unormowany.
Tak właśnie na świat przyszedł Kamilek nasz syn; 06.08.2014 r o godzinie 23.18  w 27 tyg ciąży ze skrajnie niską masą urodzeniową 800gram / wzrost 32 cm.
W pierwszej dobie  życia waga synka spadła do 630g skala apgar 3/5/5. Z powodu zaburzeń oddychania Kamilek został zaintubowany i mechanicznie wentylowany a pierwsze dwa tygodnie były dla nas kryzysowe. Przebywanie na oddziale, słuchając aparatury modliłam się i wspierałam synka by żył dla nas bo przed nim maluje się wspaniałe życie.
Codziennie od rana do wieczora czuwaliśmy przy nim i rozmawialiśmy tak aby słyszał nas głos i czuł naszą obecność, miłość.  Poprzez tak wczesne przyjście na świat Kamilek musiał uporać się z wieloma czynnikami wpływającymi na jego rozwój min:  poprzez niewydolność oddechową i zespół zaburzeń oddychania wymagał tlenoterapii do 60 doby życia, z powodu niedokrwistości kilkakrotnie przechodził przetaczanie  krwi, w USG stwierdzono krwawienie do komór mózgu II stopnia, w 4 tygodniu życia pojawiły się  wykładniki  retinopatii 2 st. oraz stwierdzono dysplazję oskrzelowo-płucną.

Najcudowniejszą chwilą dla nas był moment gdy pierwszy raz z mężem mogliśmy przytulić Kamilka w 33 dobie życia, kiedy osiągnął wagę  1070gram , tego wspaniałego uczucia nie da się opisać słowami , ale to dało nam niesamowita wiarę w to , że będzie już tylko lepiej. Każdego dnia obserwowalny jak się zmienia, przybiera na wadze, oddycha i zwiększa ilość pokarmu i cieszyliśmy z się z najmniejszego sukcesu. W 61 dobie życia uczyliśmy karmić Kamilka smoczkiem , próby nie były łatwe ale z dnia nadzień było lepiej. 

26.10.2015 r w  80 dobie życia Kamilek  został wypisany do domu z waga 2220 g. To był dla nas długo wyczekiwany moment – przepełniała nas wielka radość ale też niepewność i obawa  bo przed nami też duże wyzwanie . 

Pierwszy rok był dla nas  trudny i walczymy nadal  ale cieszymy się ze nasz synek żyje , dzieli z nami każdy dzień i jest zdrowym chłopcem .  Dziś ma 15 mcy (korygowane 12 mcy) waży 6300g i 69 cm wzrostu. 

Obecnie pracujemy nad akceptacją jedzenia pokarmu z łyżeczki. Kolejnym krokiem będzie nauka połykania – gdyż na ten moment jest jeszcze zbyt silna nadwrażliwość ustna, więc pokarmy są całkowicie zblenderowane. Rehabilitujemy się 3-4 razy w tygodniu. Kamilek raczkuje, wstaje, próbuje chodzić do boku. Najcudowniejszym prezentem od Kamilka  na moje 30 urodziny było to ze dzień  po nich 30.09.2015 powiedział „mama” a kilka dni później 05.10.2015 usłyszeliśmy „tata”.
Nasza historia na oddziale neonatologicznym zakończyła się pomyślnie i szczęśliwie . Przed nami jeszcze  dalsza walka, ale już łatwiejsza. Jest nam miło ze znaleźliśmy się w  prowadzonej akcji  i możemy  przedstawić Kamilka jako naszego dzielnego SUPERBOHATERA 😉

2 thoughts on “Kamil

  1. aniol says:

    Gratuluję rodzicom pięknego synka. Jak się na niego patrzy widać że jest kochany przez was i przepełniony miłością oraz pozytywną energią. Wiele przeszliscie i dużo przed wami ale dacie radę. Po takich przeżyciach jeszcze pewniej przebrniecie przed kolejnymi trudnościami. Dziękuję za podzielenie się wasza historia. Ja i moja rodzina trzyma za was kciuki. Życzymy zdrowia dla Kamilka i dla rodziców. Samych słonecznych dni:)) ps. Dla nas wy też jesteście super bohaterami bo stoczyliscie ciężka walkę o życie waszego synka i ja wygraliscie.

  2. EWA says:

    Super maluch:)) bardzo uśmiechnięty i zadowolony. Wygląda jak mały „SUPERMEN” jak na niego patrzę to sama buzia mi się uśmiecha. Życzę mu żeby ten piękny i szeroki uśmiech towarzyszył mu przez cale życie. A mamie gratuluje podwójnie , bo stoczyła ciężka walkę nie tylko o życie syna lecz tez o własne. Zespół HELLP to poważna sprawa. Bardzo ważne jest żeby pani zadbała o swoje zdrowie. Wiem ze ciężko jest pomyśleć o sobie kiedy ma się małe dziecko a zwłaszcza dziecko które wymaga codziennej rehabilitacji i opieki medycznej. Mamy małych dzieci często zapominają o sobie i swoim zdrowiu dlatego warto im to ciągle przypominać, bo zdrowa mama to szczęśliwa mama. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. DUZO ZDROWIA DLA CAŁEJ RODZINY.

Comments are closed.